Jak zawsze rano wstałam o 6 i szykowałam się w biegu się myłam, czesałam i w pośpiechu zjadłam śniadanie, gdyż za 10 minut miałam być na planie serialu "Violetta". Jeszcze nigdy się nie spóźniłam i miałam nadzieje, że tym razem też zdąże. Wzięłam kubek z kawą, który przygotowała mi mama i pobiegłam w stronę samochodu, w którym czekał już na mnie mój tata. Gdy już byliśmy na miejscu miałam 3 minuty spóźnienia szybko wbiegłam do garderoby gdzie zaczęto mnie malować, czesać i stroić. Bardzo lubię moją prace, ale jest ona bardzo wyczerpująca. Po chwili wszystko już było gotowe i zaczęłam nagrywać 78 odcinek sezonu 2. Byłam strasznie niewyspana i myliłam słowa więc zrobiliśmy przerwe. Po kilku łykach kawy i przeczytaniu jeszcze raz tekstu stwierdziłam, że jestem gotowa. Pierwsza scena wreście się udała najgorsza była scena, gdy musiałam rozmawiać z Mechi czyli serialową Ludmiła haha. Patrząc jej w oczy i recytując tekst śmiałyśmy się nie mogłyśmy się wcale skupić. Po wielu próbach w końcu się udało, niestety następnie musiałam przeprowadzić krótki dialog z Jorge z nim też nie było łatwo. Chodź był trochę spokojniejszy jak zobaczył swoją dziewczyne przy kamerzyście trzymającą za niego kciuki. To nam troszeczkę uturdniało zagranie osób w sobie zakochanych. Po 4 godzinach pracy wreście była przerwa i to godzinna ! Razem z Mechi i Diego poszliśmy do pobliskiej kawiarni na lody. Gadaliśmy, jedliśmy i miło spędzaliśmy ze sobą czas. Po powrocie na plan przez najbliższe kolejne 4 godziny nagrywaliśmy aż wreście mogliśmy wrócić do domu. Po 9 wyczerpujących godzinnach wreście w domu !! Jak zawsze razem z moim bratem Francisco przygotowaliśmy deser lecz w całej kuchni panował jedym słowem chaos ! Piekliśmy ciasto czekoladowe z owocami posypanymi cynamonem. Od czego się zaczęło ? Od tego, że przez przypadek obsypalam Francisco mąką, a ona jak zawsze musiał się odegrać, potem przeszliśmy na etap rzucania jajkami, a na samym końcu czekoladą. I kuchnia i my byliśmy cali brudni, aż w końcu przyszła mama ...
-Jak dzieci malutkie normalnie-zachichotała i spojrzała na nas.
-Alejandro przynieś aparat nasze dzidzie bawiły się-zaśmiała się jeszcze głośniej mama, a tata przyszedł i cyknął nam pare fotek. Obydwoje zawstydziliśmy się i potem razem z rodzicami śmialiśmy się z samych siebie. Gdy już za kare posprzątaliśmy kuchnię i umyliśmy się razem zjedliśmy kolację i nasz przepyszny deser. Ten dzień uważam za udany : )
Świetne czekam na drugi rozdział : )
OdpowiedzUsuńKiedy kolejny? Zapraszam do mnie http://leonettanadobreinazle.blogspot.com/
OdpowiedzUsuńPięknie Nel <3 Kasia <3
OdpowiedzUsuńSuper :) pisz dalej!
OdpowiedzUsuńSuper czekam na 2 rozdział
OdpowiedzUsuńsuper pisz tak dalej :)
OdpowiedzUsuńŚwietne, pisz dalej!!!!
OdpowiedzUsuń