czwartek, 26 września 2013

Informację

Kochani ! 5 rozdział pojawi się niedługo w tym tyg. może, ale nie wiem mam strasznie dużo nauki. Ale postaram się to nadrobić i napisać dłuższy rozdział : *

niedziela, 22 września 2013

4 rozdział - Sekret.

Po godzinach ciężkiej pracy wreszcie mogłam wrócić do domu i przygotować piżdżama party. Po krótkim odpoczynku ubrałam się w płaszcz, szalik oraz czapkę i ruszyłam w stronę sklepu. Gdy wstąpiłam do najbliższego sklepu usłyszałam za sobą piski różnych dziewczynek krzyczących moje imię. Pani w sklepie dobrze mnie znała i wiedziała, że chcę na spokojnie zrobić zakupy, a potem rozdać autografy więc zamknęła sklep.
-Dziękuje pani Rafaelo bardzo się śpiesze - powiedziałam i trochę smutno mi się zrobiło, że tak mało spędze czasu z moimi fankami.
-Nie ma za co co ci potrzeba słoneczko - powiedziała ciepło właścicielka sklepu.
-No więc 2 paczki chipsów .. - powiedziałam, a Rafaela mi przerwała.
-Twoich ulubionych tak ? - kiwnęłam głową na tak i się uśmiechnęłam.
-Marker, gdyż muszę wynagordzić to moim fanką, coca-cole, chleb, ser, szynke oraz ojej co moja mama jeszcze chciała .. -zaczęłam się zastanawiać.
-A i jeszcze pomidory i ziemniaki - zaśmiałam się.
-No i oczywiście kilka batoników i ciasteczek - powiedziałam i zapłaciłam za wszystko.
Wychodząc z torbami pełnymi zakupów podpisałam z 5 autografów i ruszyłam prosto do domu. Zaniosłam zakupy mamy do kuchni, a swoje do mojego pokoju. Wchodząc zauważyłam Mechi siedzącą już na łóżku.
-Buu - powiedziała i się zaśmiała.
-Było mnie uprzedzić - uśmiechnęłam się kładąc torbe z zakupami na biórko.
-Ty mi tu nie ględź tylko gadaj co zaszło wczoraj między tobą, a Diego !? - powiedziała i złożyła swoje ręce na piersi.
Nie wiedziałam co powiedzieć czy skłamać, ale nie wypada to moja najlepsza przyjaciółka. Usiadłam na biróku i patrząc jej w oczy nie umiałam skłamać.
-Poczasdm go - wymamrotałam byle co, żeby nie zrozumiała.
-Co ? - zapytała.
-Poca .. go - szeptałam tak cicho, że sama siebie nie słyszałam.
Mechi wstała, podeszła do mnie, złapała mnie za podbródek i podniosła moją głowe.
-Gadaj mi tu szybko - powiedziała uśmiechając się.
-No pocałowałam go ! - powiedziałam i zakryłam twarz w dłoniach.
Mechi przez chwile nic nie mówiła, a potem wybuchła śmiechem. Zdjęłam ręce z twarzy i zdziwiona przyglądałam sie jej.
-Z czego się śmiejesz ? - w końcu zapytałam.
-Z ciebie głuptasie - powiedziała.
Nadal nie wiedziałam o co chodzi i siedziałam na biórku.
-Takiej rzeczy wstydziłaś mi się powiedzieć ? - Mechi nadal się śmiała po czym mnie przytuliła.
-Wiedziałam, że w końcu będziecie razem - dodała i usiadła na łóżko.
Zaśmiałam się i chwile zastanowiłam nad tym co powiedziała Mechi może i ma racje...
Mercedes ( Mechi )
Tini wyznała mi przed chwilką prawde była ze mną szczera. Ja niestety nie nie wiem czy powiedzieć jej o tym, że Pablo wrócił, że się pogodziliśmy i jesteśmy parą. Sądze, że Martina źle to zniesie, bo pamięta jak bardzo mnie zranił jak ja przez niego płakałam. Przed jego wyjazdem strasznie się pokłóciliśmy i zerwał ze mną. Tini była na niego wściekła, ale chyba jej przeszła, bo od czasu do czasu nawet piszą do siebie lub rozmawiają na skype. Co mam zrobić nie mam zielonego pojęcia. Dobra biore się w garść przecież to moja przyjaciółka zrozumie .. Dam rade,dam rade, dam .. nie dam .. DAM RADE!
-Tini .. - zaczęłam cała zdenerwowana.
-Mechi nie martw się to, że jestem z Diego nie oznacza, że będe mieć mniej czasu dla ciebie - powiedziała czule Martina.
-O to ci chodziło prawda ? - zapytała.
-Tak tak - odpowiedziałam, ale czułam się z tym strasznie źle.
Martina
Nie mogę uwierzyć, że Mechi myślała, że nie będe miała dla niej czasu przecież to moja najlepsza przyjaciółka. Siedziałysmy gadając i śmiejąc się chodź od czasu do czasu widziałam, że Mercedes się czymś martwi, ale postanowiłam, że narazie jej nie zapytam. Poszłyśmy dość późno spać nie wiem jak jutro wstaniemy na plan.

sobota, 21 września 2013

Rozdział 3 - Pocałunek.

Martina
Spojrzałam jeszcze raz w jego piękne zielone oczy i nasze usta zetknęły się ze sobą. Pocałowaliśmy się to była najpiękniejsza chwila w moim życiu. Czułam jakbym była w jakimś magicznym miejscu tylko z nim i nikim więcej. Spojrzałam na niego i nie wiedziałam co powiedzieć, trzymaliśmy się za ręce, gdy nagle zobaczyłam kontem oka mojego brata Francisco. Speszyłam się i szybko wyprosiłam Diego, zastanawiając się czy Francisco widział nasz pocałunek. Popatrzył na mnie chwilę i poszedł do swojego pokoju ja natomiast oparłam się o drzwi i zsuwając się powoli w dół na dywan nie mogłam opanować mojego szczęścia. Do tej pory Diego był tylko przyjacielem, ale dziś nie wiem czemu coś zaiskrzyło. Siedziałam pod drzwiami przypominając sobie to wszystko, ale po kilku minutach powędrowałam do swojego pokoju. Nawet nie zauważyłam, że już jest 22:15. Myślałam o Diego non stop moje wspaniałe myśli przerwało jakieś stukanie i ciche szepty dobiegające z dworu. Na początku muszę przyznać strasznie się przestraszyłam i ostrożnie wyjżałam przez okno. Okazało się, że stoi tam Diego więc szybko wyszłam na taras i patrząc na niego uśmiechałam się.
-Co ty tu robisz ? - zaśmiałam się.
-Jestem twoim Romeo - zaczął się śmiać.
-Cicho ! - też wybuchnęłam śmiechem.
-Och Romeo, Romeo - zaśmiałam się.
-Nie mogę przestać o tobie myśleć Tini - dodał i spojrzał na mnie.
-Idź spać jutro się zobaczymy - uśmiechnęłam się i wysłałam do niego całuska.
Diego jest taki romantyczny i zwariowany czemu wcześniej tego nie zauważyłam .. Położyłam się na łóżku oglądając jakiś beznadziejny melodramat i momentalnie z nudów usnełam nawet nie wiem kiedy.
Diego
Wracając do domu ciągle myślałem o Tini nie mogłem nawet na chwilę zapomnieć o naszym pocałunku. Byliśmy przyjaciółmi od dość długiego czasu chodź ona od początku mi się podobała. Nie mówiłem jej tego by nie niszczyć naszej przyjaźni, ale dziś coś zaiskrzyło i nie mogłem ukrywać swoich uczuć wobec niej. To takie zabawne to nasz trzeci pocałunek, a czuję się inaczej niż na planie. Może dlatego, że ten pocałunek dla nas obojga coś znaczył, a serialowy praktycznie nic. Wróciwszy do domu położyłem się rozmyślając co jej jutro powiem i jak mam się zachować. Po godzinie zacząłem się uczyć dialogów na jutro i położyłem się spać.
Martina
Dziś rano obudził mnie krzyk mamy.
-Martina wstawaj już 5:40 - krzyczała z kuchni.
Usiadłam na łóżku i przecierając oczy przypominałam sobie wczorajszy pocałunek. Uśmiechałam się do ściany.. Uwagę zwrócił mi mój brat.
-Co tam uśmiechasz się do tej ściany - zaśmiał się Francisco.
Uśmiechnęłam się do niego i rzuciłam w poduszkę centralnie w jego głowę. Wybuchnełam śmiechem, a potem gdy już poszedł zaczęłam się myć, czesać i ubierać. Pomału zeszłam na dół i zrobiłam sobie płatki na mleku i kawę w kubku na plan serialu.
-Smacznego - powiedziała mama i pocałowała mnie w czoło po czym wyszła do pracy.
-Tata już czeka w samochodzie, a lunch masz na blacie. Zrobiłam ci kanapki z nutellą i dałam truskawkową babeczkę - powiedziała przy drzwiach mama.
-Dzięki - krzyknęłam i wróciłam do jedzenia.
Gdy już zjadłam wzięłam swój lunch i kawę i pojechałam z tatą na plan serialu Violetta. Dziś mamy sesję więc będzie super zabawa. Pożegnałam się z tatą i zanim zaczęłam sesję rozdałam parę autografów moim fanom. Sesja trwała 2 godziny, a ja co chwilę uśmiechałam się do Diego, a on do mnie. Po sesji zaczęliśmy kręcić dalsze sceny odcinka 78-go 2-go sezonu. Świetnie się bawiłam i każdą przerwe spędzałam z Diego.
-Dziś nocowanie - powiedziała mi Mechi i sie uśmiechnąła.
-Wiem pamiętam - powiedziałam i spojrzałam na nią.
-Dieguś zostawisz nas same ? - zapytała Mechi, a Diego odrazu odszedł i mrugnął do mnie.
-No gadaj mi tu szybko co między wami się wydażyło - powiedziała Mechi.
-Ale o co ci chodzi ? - chciałam się wykręcić.
-Nie znam cię od wczoraj,a po za tym jesteś moją najlepszą przyjaciółką - dodała.
-No no .. Pocałowaliśmy się - powiedziałam.
-Co?! - Mechi podskoczyła radośnie.
-Wiedziałam, że będziecie razem - dodała.
Uśmiechnęłam się tylko do niej i razem ruszyłyśmy na plan.
Jak będzie 10 komentarzy dodam 4 rozdział : )

Rozdział 2 - Dobry przyjaciel.


Dziś niedziela czyli dzień wolny od ciężkiej pracy w tym tygodniu musimy nagrać 3 odcinki kończące drugi sezon. To dość ciężka praca, ale jakoś dajemy radę. A za 2 tygodnie En Vivo .. Mam nadzieję, że wszystko się uda jak za każdym razem. Leżałam w łóżku i nie miałam zamiaru wstać dopóki nie usłyszałam pukania do drzwi. Zerwałam się na równe nogi i spostrzegłam w drzwiach Diego mojego dobrego przyjaciela.
-Mógłbyś zadzwonić chociaż ! - zaśmiałam się i próbowałam udawać wściekłą lecz nie wychodziło mi to.
-Dzwoniłem - odpowiedział, po czym ja sprawdziłam telefon.
-Ojej .. Ciii nic nie mówiłam - zaśmiałam się i przytuliłam do niego.
-Warto było przyjść-zachichotał Diego.
-Wariat - odpowiedziałam i usiadłam na łóżku. Wypędziłam go do kuchni i zaczęłam się ubierać, założyłam biało-niebieską bluzkę ombre i do tego moje ulubione legginsy. Doczepiłam sobie niebieskie końcówki do włosów i nie zauważając, że Diego już był w pokoju sprawdziłam czy mój tatuaż z henny nie zmywa się.
-"All you need is love" -  powiedział Diego, a ja lekko wystraszona odwróciłam się gwałtownie w jego stronę.
-Jestem aż tak straszny ? -zapytał.
-Nie zaskakujący - zaśmiałam się.
Po chwili włączyłam Twittera i z Diego zrobiliśmy sobie focie, którą od razu wstawiłam.
-How to sweet-usłyszeliśmy obydwoje w drzwiach .. To była Mechi.
-Mechi angielski jest Ludmiły - powiedzieliśmy równocześnie z Diego.
-Ludmiła odchodzi- powiedziała Mechi i pstryknęła palcami po czym głośno się zaśmiała i usiadła obok nas.
 Siedzieliśmy chwilkę nagrywając nowy TwitCam robiąc sobie fotki i gadając o wszystkim. Po dwóch godzinach Mechi zostawiła nas samych. Z Diego jak zwykle wariowaliśmy został dziś dość długo więc zjadł z nami obiad i kolację. Naprawdę dobrze czułam się w jego towarzystwie jesteśmy naprawdę dobrymi przyjaciółmi, a może i najlepszymi ? Po kolacji odeszliśmy od stołu i chciałam odprowadzić Diego do drzwi, gdyż musiał trochę pouczyć się tekstu. Przy drzwiach spojrzałam mu w oczy i coś nie wiem zaiskrzyło ? Nigdy takiego czegoś przy nim nie czułam. Diego patrząc mi w oczy zbliżał się do mnie aż byliśmy tak blisko, że słyszeliśmy jak szybko biją nasze serca...
3 rozdział pojawi się jak będzie 7 komentarzy : *

piątek, 20 września 2013

Rozdział 1 - Spóźnienie

Jak zawsze rano wstałam o 6 i szykowałam się w biegu się myłam, czesałam i w pośpiechu zjadłam śniadanie, gdyż za 10 minut miałam być na planie serialu "Violetta". Jeszcze nigdy się nie spóźniłam i miałam nadzieje, że tym razem też zdąże. Wzięłam kubek z kawą, który przygotowała mi mama i pobiegłam w stronę samochodu, w którym czekał już na mnie mój tata. Gdy już byliśmy na miejscu miałam 3 minuty spóźnienia szybko wbiegłam do garderoby gdzie zaczęto mnie malować, czesać i stroić. Bardzo lubię moją prace, ale jest ona bardzo wyczerpująca. Po chwili wszystko już było gotowe i zaczęłam nagrywać 78 odcinek sezonu 2. Byłam strasznie niewyspana i myliłam słowa więc zrobiliśmy przerwe. Po kilku łykach kawy i przeczytaniu jeszcze raz tekstu stwierdziłam, że jestem gotowa. Pierwsza scena wreście się udała najgorsza była scena, gdy musiałam rozmawiać z Mechi czyli serialową Ludmiła haha. Patrząc jej w oczy i recytując tekst śmiałyśmy się nie mogłyśmy się wcale skupić. Po wielu próbach w końcu się udało, niestety następnie musiałam przeprowadzić krótki dialog z Jorge z nim też nie było łatwo. Chodź był trochę spokojniejszy jak zobaczył swoją dziewczyne przy kamerzyście trzymającą za niego kciuki. To nam troszeczkę uturdniało zagranie osób w sobie zakochanych. Po 4 godzinach pracy wreście była przerwa i to godzinna ! Razem z Mechi i Diego poszliśmy do pobliskiej kawiarni na lody. Gadaliśmy, jedliśmy i miło spędzaliśmy ze sobą czas. Po powrocie na plan przez najbliższe kolejne 4 godziny nagrywaliśmy aż wreście mogliśmy wrócić do domu. Po 9 wyczerpujących godzinnach wreście w domu !! Jak zawsze razem z moim bratem Francisco przygotowaliśmy deser lecz w całej kuchni panował jedym słowem chaos ! Piekliśmy ciasto czekoladowe z owocami posypanymi cynamonem. Od czego się zaczęło ? Od tego, że przez przypadek obsypalam Francisco mąką, a ona jak zawsze musiał się odegrać, potem przeszliśmy na etap rzucania jajkami, a na samym końcu czekoladą. I kuchnia i my byliśmy cali brudni, aż w końcu przyszła mama ...
-Jak dzieci malutkie normalnie-zachichotała i spojrzała na nas.
-Alejandro przynieś aparat nasze dzidzie bawiły się-zaśmiała się jeszcze głośniej mama, a tata przyszedł i cyknął nam pare fotek. Obydwoje zawstydziliśmy się i potem razem z rodzicami śmialiśmy się z samych siebie. Gdy już za kare posprzątaliśmy kuchnię i umyliśmy się razem zjedliśmy kolację i nasz przepyszny deser. Ten dzień uważam za udany : )